Jak ogień i woda

30 kwi 2014

W czwartek 1 maja o godzinie 12:30, na stadionie Olimpijskim, przy Paderewskiego 35 we Wrocławiu, odbędzie się mecz piątej kolejki Topligi. Zmierzą się w nim Panthers Wrocław i Kozły Poznań. 

Gospodarz: Panthers Wrocław (2-1)
Gość: 
Kozły Poznań (2-1)
Data i godzina: 
1 maja, godz. 12:30
Stadion: 
Stadion Olimpijski, Wrocław
Liga: 
Topliga
Bilety:
 13 i 17 zł (bilety ulgowe w przedsprzedaży), 15 i 20 zł w dniu meczu, dzieci do lat 7 mają wstęp darmowy

Prawie tysiąc kibiców, świetna atmosfera na trybunach i jedno z najwyższych zwycięstw w historii Topligi. Tak w skrócie wyglądał ostatni mecz Panthers Wrocław z Warsaw Sharks. Goście nie zdobyli ani jednego punktu, a królami polowania zostali Jamal Schulters i Grzegorz Mazur, którzy zaliczyli po cztery przyłożenia. Wygląda na to, że Pantery mają niesamowicie silny duet w ataku. - Ta dwójka musi wystarczyć na Kozły Poznań. Nie zakładamy innego scenariusza, niż zwycięstwo. Do formy wraca też Dawid Tarczyński, który z Sharks już zagrał. Również Piotrek Wis się wykurował, więc koło odbierających nam się poszerza. Każdy z nich ma coraz więcej miejsca na boisku, a to wpływa korzystnie na grę rozgrywającego Bartka Dziedzica, który może posyłać dalekie podania - wyjaśnia Jakub Głogowski, menedżer Panter. 

Zawsze mówiło się o nas, że mamy świetną linię defensywną. W końcu to nasze oczko w głowie. Śmiem twierdzić, że pod tym względem mamy lepsze warunki od Panter.
Marek Woźniak, menedżer Kozłów Poznań

Kozły wiedzą, że będą miały twardy orzech do zgryzienia z ofensywnym duetem dolnośląskiej ekipy. Stawienie im czoła może być bardzo trudne, ale nie niemożliwe. Przynajmniej z punktu widzenia przedstawicieli „Niebieskich”. - Jeśli chodzi o Schultersa - jest to niekwestionowany lider. Zarówno pod względem mentalności i skuteczności na ligowych boiskach, co potwierdza w każdym meczu. A co się tyczy Mazura - to młody wiekiem, ale już doświadczony futbolista. Obu staramy się rozpracować, by nie dać im tylu powodów do radości, ile mieli przeciwko Rekinom - wyjaśnia menedżer Kozłów, Marek Woźniak. 

Quarterback wrocławian miał w ostatnim spotkaniu bardzo dobrą serię długich podań. Po jego zagraniach piłka była kilkukrotnie łapana w polu punktowym przeciwnika. Takie akcje - nie dość, że przeprowadzane bardzo szybko - są niezwykle widowiskowe. - Tego typu zagrania nie były przypadkowe. Nie wzięły się z niczego. Trenerzy doskonale wiedzą, na co stać poszczególnych futbolistów i w zależności od tego, jakim składem dysponują w danym momencie, decydują się na takie, a nie inne formy rozgrywania piłki. Pokazaliśmy ten zestaw zagrywek dopiero w meczu przeciwko Rekinom, bo z racji kilku wcześniejszych kontuzji nie miał kto tak grać - tłumaczy Głogowski. 

Poznanianie mają to do siebie, że w bieżącym sezonie mecze rozpoczynają bardzo nerwowo. To zły omen przed starciem z Panthers, którzy potrafią bezlitośnie wykorzystać każdy, nawet najmniejszy błąd i przejąć kontrolę nad meczem. Czwartkowa rywalizacja zapowiada się pasjonująco, bo Pantery staną naprzeciw jednej z najsilniejszych formacji defensywnych w Toplidze. Wielkopolanie dysponują także bardzo solidną formacją ataku. Mają znakomitych skrzydłowych dobrze blokujących rywali przy akcjach biegowych. Ich dyspozycję docenia Jakub Głogowski, który w samych superlatywach wypowiada się rywalach. - Widać, że kwartet ich Amerykanów prowadzi grę i sprawia, że cała drużyna staje się jeszcze bardziej niebezpieczna - wyjaśnia Głogowski. 

Przedstawiciele klubu ze stolicy Wielkopolski są zdania, że co prawda ustępują najbliższym przeciwnikom pod względem siły ataku, ale ich zespół posiada lepszą formację obrony, niż wrocławianie. - Zawsze mówiło się o nas, że mamy świetną linię defensywną. W końcu to nasze oczko w głowie. Śmiem twierdzić, że pod tym względem mamy lepsze warunki od Panter - dodaje Woźniak. 

Na trybunach Stadionu Olimpijskiego w ostatnim meczu Panthers zasiadło prawie tysiąc kibiców. Wyprzedano niemal wszystkie bilety. Organizatorzy nie przypuszczali, że aż tak liczna grupa zechce oglądać spotkanie z Warsaw Sharks. Liczyli, iż fani tłumnie zawitają dopiero na mecz z Kozłami. Przedstawiciele Panter zapowiadają, że teraz, ze względów logistycznych, pula biletów nie będzie mogła być dużo większa, niż na mecz przeciwko Rekinom, dlatego zachęcają do jak najszybszego kupowania wejściówek w przedsprzedaży, bo istnieje prawdopodobieństwo niedostania się na stadion. Choć miejsc dla wszystkich chętnych może zabraknąć - na deficyt atrakcji narzekać nie będzie można. Swoje popisy taneczne zaprezentują cheerleaderki, będzie też gorąco przyjęta ostatnio maskotka Panter. Włodarze szykują również specjalną niespodziankę na początku spotkania.