Pożegnanie z Rekinami

3 lip 2014

W niedzielę o godzinie 15:00, na stadionie BOPN Bemowo w Warszawie zostanie rozegrany mecz dwunastej kolejki Topligi. W pojedynku zmierzą się: Warsaw Sharks i Panthers Wrocław. 

Gospodarz: Warsaw Sharks (0-9)
Gość: 
Panthers Wrocław (7-2)
Data i godzina: 
6 lipca 2014, 15:00
Stadion: 
Bemowski Ośrodek Piłki Nożnej, ul. Obrońców Tobruku 11
Liga: 
Topliga
Bilety: 
15 PLN (dzieci do 12 roku życia wchodzą za darmo) 

Oba zespoły znajdują się po przeciwnych stronach Topligowej hierarchii. Niezależnie od wyniku spotkania Sharks zakończą swój debiutancki sezon na ostatnim miejscu w tabeli. Panthers z kolei w przypadku wygranej w Stolicy i korzystnym wyniku w Gdyni, mogą być w końcowym rozrachunku pierwsi. 

Tego meczu, mimo że dla nas i dla naszych rywali nie ma znaczenia w końcowym wyglądzie tabeli, nie odpuścimy nawet na sekundę.
Mateusz Gołość, linebacker Sharks

Rekiny w zamykającym sezon regularny meczu zmierzą się z przeciwnikiem, który pokonał ich w tym roku najdotkliwiej. Porażka we Wrocławiu 0:82 nie pozostawiała złudzeń co do tego, która z drużyn jest lepsza. Jednak patrząc na późniejsze rezultaty osiągane przez Sharks można śmiało stwierdzić, że po blamażu z Panterami, coś w zespole drgnęło. Cztery kolejne potyczki warszawskiej ekipy były dużo lepsze w ich wykonaniu. Kulminacyjnym punktem był domowy mecz z Kozłami, w którym zabrakło dosłownie kilku minut do odniesienia historycznego zwycięstwa. Jednak już w derbowym pojedynku z Eagles, Rekiny zagrały dużo słabiej przegrywając 6:47. Na pewno zdobyte w tym sezonie doświadczenia zaprocentują w przyszłości, jednak ciekawe jest, które oblicze warszawiaków zobaczymy w niedzielę. 

- Ostatni nasz mecz z Panterami pokazał, ile czeka nas jeszcze pracy by móc z nimi rywalizować jak równy z równym. Chcemy pokazać, że mimo strat personalnych, jakie ponieśliśmy podczas trwania tego bardzo trudnego dla nas sezonu, idziemy naprzód. Myślę, że w następnym sezonie przygotowawczym jeszcze lepiej zgramy się z chłopakami z dawnych Królewskich i będziemy w stanie powalczyć nawet z ekipą z Wrocławia. Tego meczu, mimo że dla nas i dla naszych rywali nie ma znaczenia w końcowym wyglądzie tabeli, nie odpuścimy nawet na sekundę. Wydaje mi się, że będzie to taki hołd złożony naszym wiernym, najlepszym na świecie kibicom!  - mówi Mateusz Gołoś, linebacker Sharks. 

Dla Panthers jedyną trudnością w niedzielnym meczu może być skupienie na jego przebiegu. Istnieje bowiem spore niebezpieczeństwo, że głowy wrocławskich zawodników będą skoncentrowane na pojedynku Seahawks - Eagles. Ponadto bardzo niewiele jest rzeczy, które mogą sprawić, że Panthers przegrają ten mecz. Zawodnicy z Dolnego Śląska tylko dwukrotnie w tym roku schodzili z boiska pokonani i za każdym razem uważano to za nie lada niespodziankę. Za pierwszym razem, w otwierającej Topligowe zmagania kolejce ulegli w Gdyni jednym przyłożeniem. Za drugim, w połowie maja przegrali z Eagles u siebie tylko jednym punktem.  Jeśli obecny układ sił w tabeli zostanie zachowany, to Panthers ponownie zagrają u siebie z Eagles. Całe planowanie może jednak wziąć w łeb, jeśli Pantery nie skupią się na spotkaniu w Stolicy i stracą punkty z Rekinami. Dla wrocławian ważniejsze jest, by wygrać ten mecz stosunkowo niedużym nakładem sił. Spodziewamy się, że Sharks będą chcieli zakończyć sezon pokazując, że są na dobrej drodze do stania się kandydatem na playoffy. Liczymy na to, że w meczu nasi rezerwowi pokażą, że w sytuacji meczowej są równie dobrze dysponowani co na treningach. Obawą oczywiście pozostają potencjalne kontuzje, dlatego nie ma możliwości gry na mniej niż 100%, bo wtedy jest ich największe prawdopodobieństwo - mówi Dawid Pańczyszyn, kopacz Panthers Wrocław. 

Dla Warsaw Sharks niedzielne spotkanie jest pożegnaniem z Topligowymi kibicami. Panthers na pewno zagrają w półfinale, jednak dopiero po wyniku potyczki Seahawks - Eagles będzie wiadomo kiedy mecz się odbędzie oraz kto będzie ich rywalem. Spotkanie poprowadzi piątka sędziów ze Stanisławem Radzińskim jako arbitrem głównym.