Pantery wygrały w Warszawie, Warszawa wygrała dla Panter

6 lip 2014

W rozegranym w niedzielę 6 lipca meczu ostatniej kolejki Topligi Panthers Wrocław pokonali na wyjeździe Warsaw Sharks 38:0. 

Pantery przyjechały do stolicy z zadaniem odniesienia jak najłatwiejszego zwycięstwa przy możliwie małym nakładzie sił. Ważne było też zapobiegnięcie kontuzjom, które mogłyby osłabić zespół przed play-off. Na boisko nie wybiegli dwaj z trzech Amerykanów we wrocławskich szeregach - Jamal Schulters i Demetrious Eaton. W swoim ostatnim meczu w sezonie Rekiny chciałby godnie pożegnać się ze swoją znakomitą publicznością, która wspiera swój zespół bez względu na okoliczności boiskowe.

Zakończenie sezonu na pierwszym miejscu cieszy, ale trener nie był zadowolony z naszej postawy.
Jakub Głogowski, menedżer Panthers Wrocław

Już w pierwszej kwarcie dał o sobie znać duet braci Dziedziców - Tomasz odebrał krótkie podanie Bartosza i po podwyższeniu Dawida Pańczyszyna goście prowadzili 7:0. Dzięki przyłożeniu, Tomasz Dziedzic został samodzielnym liderem po sezonie zasadniczym z dziewięcioma przyłożeniami po akcjach górą. Drugą kwartę otworzył świetną akcją powrotną na przyłożenie będący z znakomitej dyspozycji Grzegorz Mazur. Była to jego czwarta akcja tego typu w bieżących rozgrywkach.

Od początku spotkania na pozycji running backa Schultersa zastępował Ernest Rogowicz. Niestety już w pierwszej kwarcie gracz ten doznał kontuzji i z konieczności zmienił go Mateusz Szefler. To właśnie do tego zawodnika należały kolejne trzy touchdowny drużyny z Dolnego Śląska. Co ciekawe to właśnie na pozycji running backa Szefler zaczynał swoją przygodę z futbolem. Grał na niej także w reprezentacji juniorskiej. Ostatnie punktowe słowo należało w tym meczu do bezbłędnego kopacza wrocławian Dawida Pańczyszyna. W czwartej kwarcie popisał się skutecznym kopnięcie z pola z aż 47 jardów. Jednostronne spotkanie zakończyło się łatwym triumfem gości w stosunku 38:0.

Wrocławianie wygrali w stolicy, a w Gdyni Warsaw Eagles pokonali lidera - Seahawks Gdynia. Dzięki temu Pantery zapewniły sobie pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej. Oznacza to, że z Orłami bądź Jastrzębia wrocławianie mogą się spotkać dopiero 2 sierpnia w IX SuperFinale, który zostanie rozegrany w Gdyni.

- Zagraliśmy poniżej oczekiwań. Nie ma hurraoptymizmu. Powinniśmy zakończyć ten mecz wyższą wygraną. Wiele razy przegrywaliśmy dzisiaj ze sobą. Zakończenie sezonu na pierwszym miejscu cieszy, ale trener nie był zadowolony z naszej postawy. Dzięki zwycięstwu Orłów czeka nas potencjalnie łatwiejszy półfinał. Widać, że nowe amerykański nabytki Eagles dobrze wkomponowały się w ich skład - skomentował Jakub Głogowski, menedżer Panthers Wrocław.

- Myślę, że w naszym ostatnim meczu pokazaliśmy się z niezłej strony. Jak zawsze walczyliśmy do końca mimo, że nie udało nam się zdobyć choćby punktu. Skwar nie przeszkodził Panterom w pokazaniu świetnego futbolu zarówno w defensywie, jak i ofensywie. A to wszystko wrocławianie prezentowali bez dwóch Amerykanów.  Mając porównanie wyniesione choćby z meczu z Eagles, mogę pokusić się o stwierdzenie, że to najlepiej grająca drużyna w Polsce. Pierwsze miejsce Panthers po rundzie zasadniczej nie jest żadnym przypadkiem. Wielu naszych zawodników jeszcze rok temu grała w PLFA II, czyli dwie klasy rozgrywkowej niżej. Za rok wrócimy mocniejsi. Dziękuję naszym kibicom za doping i miłe słowa. Nie było łatwo, ale dzięki Wam mamy motywację do dalszej pracy -  powiedział Osman Hózman-Mirza-Sulkiewicz, wiceprezes Warsaw Sharks. 

Najlepszym zawodnikiem na boisku był cornerback przyjezdnych Deante Battle. Bardzo solidnie na pozycji running backa zaprezentował się zdobywca trzech przyłożeń Mateusz Szefler. Świetnie piłki łapał Ozcan Ozan. W obronie, między innymi, trzema świetnymi powaleniami rozgrywającego przed linią wznowienia akcji popisał się Kamil Ruta. 

Mimo kontuzji odniesionej w meczu derbowym dobrze prezentował się quarterback Rekinów Karol Żak. Jak zwykle solidnie zagrał Tomasz Ochnio. Dobre akcje powrotne wykonywał Michael Thompson. W obronie wyróżnili się Adam Rogowski i Błażej Patynowski, który skutecznie zbijał podania rozgrywającego drużyny z Dolnego Śląska. 

Dla Sharks był to ostatni mecz w tym sezonie. Mimo, że z bilansem 0-10 warszawianie zajęli ostatnie miejsce w Toplidze, to z meczu na mecz prezentowali się coraz. Przed Panterami dwa tygodnie odpoczynku i przygotowań do półfinału z Kozłami Poznań. Spotkanie to zostanie rozegrane we Wrocławiu.
 

Warsaw Sharks - Panthers Wrocław 0:38 (0:7, 0:21, 0:7, 0:3)

I kwarta
0:7 przyłożenie Tomasza Dziedzica po 1-jardowej akcji po podaniu Bartosza Dziedzica (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)

II kwarta
0:14 przyłożenie Grzegorza Mazura po 86-jardowej akcji powrotnej po odkopnięciu (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)
0:21 przyłożenie Mateusza Szeflera po 6-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)
0:28 przyłożenie Mateusza Szeflera po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)

III kwarta
0:35 przyłożenie Mateusza Szeflera po 10-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)

IV kwarta
0:38 47-jardowe kopnięcie z pola Dawida Pańczyszyna


Mecz obejrzało 300 widzów.

MVP meczu: Deante Battle  (cornerback Panthers Wrocław)
 

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl