Husarska szarża na Wrocław

16 kwi 2015

W sobotę o godzinie 12:30, na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu, zostanie rozegrany mecz czwartej kolejki Topligi. Lider tabeli, Panthers Wrocław podejmie u siebie Husarię Szczecin.

Gospodarz: Panthers Wrocław (3-0)
Gość: 
Husaria Szczecin (1-2)
Data i godzina: 
18 kwietnia, godz. 12:30
Stadion: 
Olimpijski, ul. Ignacego Paderewskiego 35, Wrocław
Liga: 
Topliga
Bilety: 
20 zł normalny, 15 złotych ulgowy

Zespoły przystępują do tego starcia w odmiennych humorach. Panthers są póki, co niepokonani i z najlepszym bilansem małych punktów prowadzą w Toplidze. W sobotę, na oczach prawie 1500 widzów pokonali Warsaw Eagles. W pierwszej połowie grali świetnie, schodząc do szatni z prowadzeniem 24:0. W drugiej mecz stał się o wiele bardziej chaotyczny, ale wrocławianie i tak zakończyli go dobrym wynikiem 37:14. - Myślę, że po przerwie wypadliśmy z rytmu w ofensywie. Doszło do tego też kilka moich błędów. Mamy, co poprawiać, ale to właśnie jest takie ekscytujące w budowaniu zespołu. Przeciwko Husarii spróbujemy dodać brakujące dotąd elementy - mówi Kyle Israel, rozgrywający Panthers. - To nie jest tak łatwy przeciwnik jak może się wydawać. Moim zdaniem grają ciekawy i szybki futbol, więc nie może być mowy o taryfie ulgowej – dodaje z kolei Jakub Głogowski, wrocławski manager.

Mamy, co poprawiać, ale to właśnie jest takie ekscytujące w budowaniu zespołu. Przeciwko Husarii spróbujemy dodać brakujące dotąd elementy.
Kyle Israel, rozgrywający Panthers Wrocław

Husaria w weekend odniosła drugą porażkę z rzędu. Gracze ze Szczecina dwa tygodnie temu przegrali jednym przyłożeniem z innym beniaminkiem - Lowlanders Białystok (29:36), a w ubiegłą sobotę przespali początek domowego starcia z Kozłami Poznań. Pozwolili wyjść gościom na prowadzenie 23:0, którego ci nie oddali już do końca. - Zwycięstwa w obu tych pojedynkach były w naszym zasięgu, ale nie da się triumfować, jeśli robi się tyle błędów. To pokazuje główną różnicę między Topligą a PLFA I, gdzie takie gorsze momenty uchodziły nam na sucho. Panthers są poza naszym zasięgiem, dlatego musimy inaczej zdefiniować sobie sukces w takich spotkaniach. Damy z siebie wszystko i udowodnimy, że zasługujemy na grę w Toplidze, nawet jeśli to będzie kolejna lekcja futbolu i obnażenie błędów, które popełniamy – komentuje Olaf Werner, trener Husarii.

Ostatni mecz – w pewnym sensie – między tymi zespołami został rozegrany 19 września 2009 roku. Wcześniejsza wersja Panthers, The Crew Wrocław wygrała wtedy w Szczecinie 18:6, zapewniając sobie tym samym pierwsze miejsce w lidze po sezonie zasadniczym. Teraz jesteśmy dopiero na początku tej edycji rozgrywek, ale wygrana z beniaminkiem to dla wrocławian konieczność. Każdy inny rezultat byłby sensacją. Mimo tych przewidywań Husaria pokazała we wszystkich dotychczasowych bitwach, że nie poddaje się bez walki, a jej atak potrafi zdobywać punkty. W sobotę będzie miał szansę sprawdzić się przeciwko chwilowo najlepszej defensywie w Polsce, w której szeregi wróci Kamil Ruta. Zabraknie jednak na pewno Bartosza Zalejskiego, który po kontuzji w meczu z Eagles wróci do składu dopiero przed fazą play-off.

Jak zwykle ciekawie będzie też na trybunach. Widowisko tradycyjnie uświetnią wrocławskie Wildcats, coraz bardziej popularny wśród fanów zespół cheerleaderek. Rusza też specjalny konkurs na najlepiej przebranego fana gospodarzy pod kryptonimem „Zostań Panterą”. - Każdy będzie mógł za darmo zrobić sobie zdjęcie w fotobudce, a później po głosowaniu fanów przyznana zostanie jedyna w swoim rodzaju nagroda. Zwycięzca będzie mógł na jeden dzień stać się zawodnikiem Panter i wystąpić w składzie drużyny w meczu przeciw USA Eagles, który odbędzie się 2 maja na Stadionie Olimpijskim – wyjaśnia Głogowski. Zaprasza też wszystkich kibiców do przybywania na stadion o wiele wcześniej. - Przygotowujemy strefę grillową, gdzie każdy będzie mógł rozłożyć się ze swoim sprzętem i świętować już na dwie godziny przed kickoffem.