Zwykła formalność?

6 maj 2015

W niedzielę o godzinie 12:30, na Stadionie Oławka we Wrocławiu, odbędzie się spotkanie szóstej kolejki Topligi, w którym Panthers Wrocław zmierzą się z drużyną Zagłębie Steelers Interpromex.

Gospodarz: Panthers Wrocław (5-0)
Gość: Zagłębie Steelers Interpromex (0-4)
Data i godzina: 10 maja, godz. 12:30
Stadion: Stadion Oławka, ul. Na Niskich Łąkach 8, Wrocław
Liga: Topliga
Bilety: 20 złotych (15 złotych ulgowy)

Na półmetku sezonu zasadniczego w zdecydowanie lepszych nastrojach są Pantery. Znajdują się na czele ligi z kompletem zwycięstw, a w poprzedniej kolejce do zera pokonali mistrza Polski - Seahawks Gdynia. W każdym meczu zdobywają średnio 46 punktów tracąc zaledwie siedem. Nic więc dziwnego, że we Wrocławiu wszyscy czekają na 11 lipca i X SuperFinał. Nikt w stolicy Dolnego Śląska nie wyobraża sobie bowiem by gospodarze nie zagrali na Stadionie Miejskim. W zupełnie innych humorach do tego starcia przystąpią Hutnicy, którzy wciąż czekają na pierwsze punkty zamykając ligową tabelę. O ile podczas spotkania z Husarią czy w pierwszym pojedynku z Lowlanders zaprezentowali się przyzwoicie (przegrywając odpowiednio 12:18 i 12:33) to w rewanżu z białostoczanami byli całkowicie bezradni. Jeżeli drużyna z Będzina chce uniknąć baraży o utrzymanie w Toplidze musi otrząsnąć się z letargu i zacząć wygrywać.

To prawda, mecz ze Steelers może być testem naszej koncentracji, wierzę jednak, że po wpadce w pierwszej połowie pojedynku z Husarią Szczecin, trenerzy nie dopuszczą do podobnych sytuacji.
Jakub Głogowski, manager Panthers Wrocław

Radośnie jest ostatnio we Wrocławiu. Kiedy Jędrzej Stęszewski ogłaszał, gdzie zostanie rozegrany tegoroczny SuperFinał można było się spodziewać, że motywacja wśród futbolistów Panthers osiągnie maksymalne wartości. Boleśnie przekonały się o tym Jastrzębie, które poległy na własnym boisku 0:33 zupełnie nie radząc sobie z podaniami Kyle`a Israela do skrzydłowych, a zwłaszcza do Tomasza Dziedzica, który trzykrotnie wbiegał w pole punktowe po rzutach swojego quarterbacka: – Każdy w sezonie ma swój dzień, ja miałem to szczęście, że mój przypadł na starcie z Seahawks. Kyle jest świetnym rozgrywającym, potrafi podać prosto w ręce. Niejeden skrzydłowy chciałby łapać piłki od niego – skromnie odpowiada bohater spotkania w Gdyni chwaląc jednocześnie kreatora gry Panthers. Nie sposób jednak przejść obojętnie nad świetną postawą wide receiverów wrocławskiej drużyny w obecnych rozgrywkach: – Tomasz Dziedzic, Grzegorz Mazur, Dawid Tarczyński i Patryk Matkowski wspomagani naszą świetną linią ofensywną tworzą zestaw, którego nie jest w stanie zatrzymać żadna defensywa – twierdzi Jakub Głogowski, manager klubu z Dolnego Śląska.

Z kolei w Będzinie smutek i rozczarowanie. Tamtejsi Steelers czterokrotnie zaznali goryczy porażki i z dołu tabeli spoglądają na pozostałe ekipy Topligi. – Cóż można czuć? Jesteśmy ostatni. Najważniejsze teraz to otrząsnąć się i wreszcie wygrać - odpowiada Szymon Widera, prezes Zagłębia. W ich grze ciężko jednak szukać pozytywów, co pokazało zwłaszcza ostatnie spotkanie, w którym Lowlanders bezlitośnie ograli Hutników 46:0. W tej rywalizacji gościom nic nie wychodziło, już po pierwszej kwarcie tracili do rywali 19 punktów, a jej podsumowaniem było przyłożenie drużyny z Podlasia bezpośrednio po przechwycie. W oczy Steelers zagląda widmo baraży o utrzymanie się w elicie. Ważniejsze w tym kontekście będą dla gości niedzielnej rywalizacji kolejne pojedynki z zespołami, które podobnie jak oni, zajmują niższe lokaty w tabeli – Kozłami, Husarią i Sharks. Z tą tezą jednak nie do końca zgadzają się w Będzinie: - Każdy mecz jest dla nas istotny. Za wygraną, bez względu na przeciwnika, dostaje się dwa punkty. Oczywiście kolejne starcia teoretycznie będą łatwiejsze, ale spokojniej będziemy do nich przystępować po dobrym występie przeciwko Panthers – twierdzi Widera.

Po zwycięstwie z Seahawks wrocławianie wydają się być głównym faworytem nie tylko do występu w X SuperFinale, ale także do jego wygrania. Wielokrotnie w takich sytuacjach można było obserwować zjawisko lekceważenia przeciwników, zwłaszcza jeżeli takim jest czerwona latarnia rozgrywek: – To prawda, mecz ze Steelers może być testem naszej koncentracji, wierzę jednak, że po wpadce w pierwszej połowie pojedynku z Husarią Szczecin, trenerzy nie dopuszczą do podobnych sytuacji – przyznaje Głogowski. Z siły swoich niedzielnych rywali zdają sobie sprawę w Będzinie: – Panthers prezentują się fenomenalnie. Zdajemy sobie sprawę, że jeżeli zagrają tak jak przeciwko Seahawks mogą być poza naszym zasięgiem, ale damy z siebie wszystko. Jeżeli nie wygramy to przynajmniej przetestujemy nasze ustawienia przed kolejnymi bataliami z Kozłami i Husarią – przyznaje Widera.

Poprzednie dwa starcia między tymi zespołami zakończyły się wysokimi triumfami gospodarzy. Aktualna dyspozycja obu drużyn sprawia, że wrocławianie są także zdecydowanym faworytem tej potyczki i każdy inny rezultat niż przekonujące zwycięstwo Panter będzie uznane za sensację. Pretendując do mistrzostwa Topligi wygrana z ostatnim zespołem musi być formalnością. Steelers natomiast nie mają nic do stracenia, a jeżeli zaprezentują się z dobrej strony z optymizmem będą mogli przystąpić do decydujących spotkań sezonu zasadniczego.

W związku z remontem Stadionu Olimpijskiego, mecz zostanie rozegrany na obiekcie Oławka przy ul. Na Niskich Łąkach. Na kibiców czekać będą występy Wild Cats Cheerleaders, klubowa maskotka Miaurycy, wiele konkursów oraz tailgate party przygotowane przez jednego ze sponsorów wrocławskich futbolistów.

Damian Piskorek
d.piskorek@gmail.com
Biuro Prasowe PLFA