Spacerek Panthers

10 maj 2015

W rozegranym w niedzielę 10 maja meczu szóstej kolejki Topligi drużyna Panthers Wrocław pokonała na swoim boisku Zagłębie Steelers Interpromex 65:6. 

Zgodnie z przewidywaniami Panthers Wrocław rozbili w niedzielne popołudnie czerwoną latarnię ligi i w tym momencie głównego kandydata do spadku - Zagłębie Steelers Interpromex. Podopieczni Nicka Johansena narzucili swój styl gry już od pierwszej kwarty, którą wrocławianie wygrali 38:6. Dzięki temu zwycięstwu Panthers jako pierwszy zespół w Toplidze zapewnił sobie awans do fazy play-off. 

Dla nas liczyło się tylko zwycięstwo. Gdy zobaczyliśmy, że Steelers przyjechali do Wrocławia w mocno okrojonym składzie, to tym bardziej uznaliśmy, że pokonanie ich jest naszym obowiązkiem.
Jakub Głogowski, menedżer Panthers Wrocław

Pierwsza kwarta w wykonaniu Panthers była pokazem niezwykłej siły. Gospodarze punktowali w każdej serii ofensywnej, a worek z przyłożeniami rozwiązał Dawid Tarczyński. Popularny Pedro złapał 33-jardowe podanie od Kyle’a Israela i po raz trzeci w tych rozgrywkach mógł cieszyć się z przyłożenia. Bez zbędnych ceregieli wicemistrzowie Polski podwyższyli rezultat po długim biegu największej gwiazdy zespołu czyli Marcusa Simsa. Szybkie dwa przyłożenia tak zaskoczyły gości, że niekryty Robert Rosołek mógł złapać podaną mu futbolówkę podczas próby podwyższenia za dwa punkty. Chwilę później Bartosz Świątek wymusił stratę piłki i Panthers znów mieli futbolówkę w bliskiej odległości od pola punktowego rywali. Dzieła zniszczenia w pierwszych minutach dopełnił Marcus Sims po 21-jardowym biegu. 

Przy stanie 22:0 Hutnicy zaskoczyli wszystkich widzów zgromadzonych na Stadionie Oławka. Rozgrywający Michał Krzelowski posłał długie podanie do Pawła Szepiszczaka, który popędził 88-jardów i zdobył niezwykle efektowne przyłożenie. Jednak ta akcja byłego zawodnika Panthers była tylko wodą na młyn dla podrażnionych wrocławian. Podczas próby podwyższenia za jeden punkt, kopnięcie Steelers zostało zablokowane, a piłka trafiła w ręce Karola Mogielnickiego. Reprezentant Polski bez większego trudu pokonał całe boisko i mógł cieszyć się ze zdobycia dwóch punktów. Na tablicy wyników było 24:6, ale Panthers nie zamierzali odpuszczać - Steelers dobił w pierwszej kwarcie Marcus Sims. Amerykanin najpierw popisał się niezwykle efektowną akcją powrotną, a chwilę później złapał podanie od Bartosza Dziedzica. Polski quarterback pojawił się na murawie 5 minut przed końcem pierwszej kwarty i wykonał kilka niezłych podań oraz akcji biegowych. 

W drugiej kwarcie Panthers spuścili z tonu. Steelers długo utrzymywali się przy piłce za sprawą udanych akcji Konrada Starczewskiego, Łukasza Grabowskiego oraz przewinień gospodarzy. Gdy wydawało się, że touchdown jest kwestią czasu, Pantery napinały muskuły i zatrzymywały Hutników już w czerwonej strefie. Dowodem na lepszą grę gości była ładna akcja w obronie Macieja Szczerby. Hutnik przechwycił podanie Dziedzica, ale tego prezentu i tak nie zamieniono na punkty. Niedługo później Dziedzic podał do Adama Góralskiego, a ten po raz pierwszy w sezonie wpisał się na listę punktujących. 

Po przerwie obraz gry nie uległ większej zmianie. Steelers, prowadzeni tego dnia przez Michała Kołka próbowali, ale punkty zdobywali tylko gospodarze. Najpierw ładną akcją biegową popisał się Bartosz Dziedzic, który wykorzystał dobre bloki od kolegów z drużyny. Później wynik podwyższył Przemysław Cudak po złapaniu w polu punktowym piłki zablokowanej przez Pantery podczas próby odkopnięcia. 

Jednostronny pojedynek zakończył punktami Grzegorz Mazur. Jeden z kandydatów do tytułu MVP sezonu ósmy raz w tegorocznych rozgrywkach cieszył się z przyłożenia. 

- Dla nas liczyło się tylko zwycięstwo. Gdy zobaczyliśmy, że Steelers przyjechali do Wrocławia w mocno okrojonym składzie, to tym bardziej uznaliśmy, że pokonanie ich jest naszym obowiązkiem. Sporo czasu otrzymali zmiennicy, m.in. Bartek Dziedzic. Widać, że siedzi na ławce rezerwowych i był lekko zardzewiały, ale z każdą minutą grał coraz lepiej. Jesteśmy przekonani, że wielka forma jeszcze przed nim - przyznał Jakub Głogowski, menedżer Panthers. 

- Niestety przegraliśmy bardzo wysoko, ale nie do zera. Zdobyliśmy kilka pierwszych prób i piękne przyłożenie Pawła Szepiszczaka. Michał Kołek doznał urazu i jego występ w tym sezonie stoi po znakiem zapytania, ale jako trener spisuje się dobrze. Panthers wygrali niedawno z Seahawks 33:0, więc spodziewaliśmy się, że będziemy dziś cierpieć. Dlatego sporo czasu daliśmy chłopakom z drugiego składu, którzy zdobyli niezbędne doświadczenie. Przed nami mecze z Kozłami i Husarią, chcemy podejść do nich w pełnym składzie. Dziś zabrakło m.in. Kevina Marshalla jr, ale dobrze zastąpili go Grabowski ze Starczewskim. Zagłębie nigdy nie odpuszcza - komentuje Szymon Widera, prezes Steelers. 

Najlepszym zawodnikiem meczu po raz kolejny został Marcus Sims. Running back Panthers bez większych problemów pokonywał zasieki defensywne Hutników. Z kolei w defensywie prym wiedli zdobywca przyłożenia Przemysław Cudak oraz dwie wrocławskie skały: Bartosz Świątek i Robert Rosołek. W barwach Steelers na wyróżnienie zasługują Konrad Starczewski, Łukasz Grabowski i Michał Krzelowski. 

Następny mecz Panthers rozegrają 17 maja w Warszawie, gdzie zmierzą się z Sharks. Steelers dzień wcześniej podejmą w Będzinie Kozły Poznań.


Panthers Wrocław - Zagłębie Steelers Interpromex 65:6
(38:6, 7:0, 14:0, 7:0) 

I kwarta
7:0 przyłożenie Dawida Tarczyńskiego po 33-jardowej akcji po podaniu Kyle’a Israela (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)
15:0 przyłożenie Marcusa Simsa po 50-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Robert Rosołek)
22:0 przyłożenie Marcusa Simsa po 21-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)
22:6 przyłożenie Pawła Szepiszczaka po 88-jardowej akcji po podaniu Michała Krzelowskiego
24:6 safety Karola Mogielnickiego po akcji powrotnej po zablokowaniu podwyższenia za jeden punkt w wykonaniu Steelers
31:6 przyłożenie Marcusa Simsa po 80-jardowej akcji powrotnej po odkopnięciu (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)
38:6 przyłożenie Marcusa Simsa po 51-jardowej akcji po podaniu Bartosza Dziedzica (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn) 

II kwarta
45:6 przyłożenie Adama Góralskiego po 18-jardowej akcji po podaniu Bartosza Dziedzica (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn) 

III kwarta
51:6 przyłożenie Bartosza Dziedzica po 10-jardowej akcji biegowej
58:6 przyłożenie Przemysława Cudaka po złapaniu piłki w polu punktowym podczas zablokowanego odkopnięcia Steelers (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn) 

IV kwarta
65:6 przyłożenie Grzegorza Mazura po 13-jardowej akcji po podaniu Bartosza Dziedzica (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)
 

Mecz obejrzało 500  widzów. 

MVP meczu: Marcus Sims (running back Panthers Wrocław)