Gra o tron

2 cze 2015

W sobotę o godzinie 12:30, na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu, zostanie rozegrany hit dziewiątej kolejki Topligi. W tym spotkaniu Panthers Wrocław podejmą Seahawks Gdynia.

Gospodarz:  Panthers Wrocław (8-0)
Gość:  Seahawks Gdynia (7-1)
Data i godzina: 6 czerwca, godz. 12:30
Stadion: Stadion Olimpijski, ul. Ignacego Paderewskiego 35, Wrocław
Liga: Topliga
Bilety: 15 i 20 złotych

Sobotnie popołudnie na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu zapowiada się gorąco nie tylko ze względu na spodziewane wysokie temperatury powietrza. Już przed ostatnią kolejką Topligi możemy poznać drużynę, która zakończy sezon regularny na pierwszej pozycji. Obie ekipy są już pewne rozegrania półfinałów przed własnymi kibicami. Bliżej tronu są Pantery, jednak Jastrzębie nie zamierzają składać broni.

Starcie w Gdyni nie ułożyło się po naszej myśli, przez co musimy pogodzić się z tym, że nawet jeśli wygramy we Wrocławiu to najprawdopodobniej zakończymy sezon zasadniczy na drugim miejscu. Tego pojedynku nie potraktujemy jednak ulgowo, gdyż taka koncepcja jest Jastrzębiom zupełnie obca.
Daniel Piechnik, koordynator defensywy zespołu Gdynia Seahawks

Futboliści Panthers po warszawskich wojażach wracają na własne boisko. Pewne zwycięstwa z Sharks i Eagles zapewniły im co najmniej drugie miejsce w tabeli. Tym samym zespół osiągnął jeden z celów – półfinałowy bój stoczy przed własnymi kibicami. Pokonaniem mistrza Polski chcą natomiast przypieczętować wygranie fazy zasadniczej. Mimo komfortowej sytuacji w ligowej klasyfikacji oraz rozmiarów pierwszego zwycięstwa nad Jastrzębiami nikt w obozie Panter nie zamierza odpuszczać: – Starcia z Seahawks zawsze wywołują wśród zawodników duże emocje, a w ubiegłym roku przekonaliśmy się że wszystko w nich może się zdarzyć. Lubimy te potyczki, ponieważ za każdym razem są bardzo ekscytujące – przekonuje Jakub Głogowski, manager wrocławskiego klubu. W głowach zawodników wciąż siedzi porażka w ubiegłorocznym pojedynku o mistrzostwo, dlatego sztab lidera jest spokojny o koncentrację: – Przed meczem z gdynianami nie trzeba zawodników dodatkowo motywować. Wystarczy włączyć nagranie z IX SuperFinału i wszyscy dadzą z siebie wszystko – deklaruje Głogowski.

Mistrzowie Polski po nerwowym spotkaniu z Eagles, w kolejnej serii spokojnie pokonali outsidera z Poznania. W końcówce starcia ze stołeczną ekipą oraz w rywalizacji z Kozłami zespół nie mógł korzystać z usług swojego najlepszego zawodnika Angelo Pease’a. Jak się okazało brak running backa nie musi być wcale osłabieniem, ponieważ jak twierdzi Daniel Piechnik, koordynator gdyńskiej obrony: - Ostatnie bitwy pokazały, że nasza ofensywa to coś więcej niż tylko jego biegi. Kiedy go zabrakło inni zawodnicy pokazali, że potrafią wziąć ciężar gry na własne barki. Liczymy, że kiedy Pease wróci do gry atak będzie jeszcze bardziej niebezpieczny. Po jego zejściu w pojedynku z Orłami trener Pomorzan, Maciej Cetnerowski zmuszony został do zmiany sposobu gry, dzięki czemu Jastrzębie wyrwały triumf zespołowi ze stolicy. W dwumeczu z wrocławianami do odrobienia są jednak aż 33 punkty, co wydaje się zadaniem bardzo trudnym, zwłaszcza że Panthers nie stracili w jednym spotkaniu więcej niż 16 oczek. Mimo chęci rewanżu i pełnej mobilizacji goście sobotniej potyczki zdają sobie z tego sprawę: - Starcie w Gdyni nie ułożyło się po naszej myśli, przez co musimy pogodzić się z tym, że nawet jeśli wygramy we Wrocławiu to najprawdopodobniej zakończymy sezon zasadniczy na drugim miejscu. Tego pojedynku nie potraktujemy jednak ulgowo, gdyż taka koncepcja jest Jastrzębiom zupełnie obca – przyznaje Piechnik.

Obie ekipy powalczą ze sobą po raz piąty. Dotychczas każda wygrała po dwa spotkania, także w sobotę bilans jednej z nich będzie ujemny. Panthers przystąpią do meczu w niemal najsilniejszym zestawieniu. Pod znakiem zapytania stoi co prawda występ Grzegorza Mazura i Roberta Rosołka, jednak po dłuższej przerwie do składu wraca Bartosz Zalejski. Większe problemy mają w Gdyni, gdyż w dalszym ciągu niepewny jest występ Angelo Pease’a i Michała Garbowskiego.

Oba zespoły zamierzają walczyć o wygraną. Wrocławianie jak mantrę powtarzają, że każdy mecz jest krokiem do finału na Stadionie Miejskim i na sobotnie popołudnie mają jeden cel: – Chcemy ze spokojem zrealizować plan i wykorzystać nasze największe atuty, których mamy coraz więcej – zapowiada manager zespołu z Dolnego Śląska. Jednym z tych atutów jest gra górą, z którą nie radzą sobie zespoły Topligi. Czy na Pomorzu znaleźli na to receptę? – Patrząc jak Panthers zdobywają kolejne przyłożenia podaniami to można powiedzieć, że ich skrzydłowych trzeba po prostu dobrze przykryć, bo punktowanie idzie im zdecydowanie zbyt łatwo – z przymrużeniem oka odpowiada Piechnik.

Biorąc pod uwagę wynik pierwszej tegorocznej potyczki między tymi zespołami oraz dotychczasową formę zdecydowanym faworytem są gospodarze. Wygrana zapewni im absolutne zwycięstwo w sezonie zasadniczym. Jednak jak pokazał ubiegłoroczny SuperFinał w starciach tych ekip niczego nie można być pewnym.

Na kibiców, którzy postanowią sobotnie popołudnie spędzić na Stadionie Olimpijskim oprócz sportowej rywalizacji czekać będą pokazy Wild Cats Cheerleaders i maskotka Miaurycy. Za część gastronomiczną odpowiadać będą food trucki.

Damian Piskorek
d.piskorek@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA