Wicemistrz - Mistrz 2:0

6 cze 2015

W rozegranym w sobotę 6 czerwca szlagierze dziewiątej kolejki Topligi Panthers Wrocław na własnym boisku pokonali Seahawks Gdynia 35:7. Dzięki triumfowi zespół z Dolnego Śląska zapewnił sobie pierwsze miejsce po sezonie zasadniczym, a do perfekcyjnego bilansu na tym etapie rozgrywek Panterom brakuje już tylko jednego zwycięstwa. Dla pewnych drugiego miejsca przed półfinałem Seahawks była to druga porażka w tym sezonie. Po raz drugi gdynianie musieli uznać wyższość zeszłorocznych wicemistrzów Topligi. 

Już przed pierwszym gwizdkiem dzisiejszego meczu było pewne, że obie drużyny nie tylko awansują do półfinałów, ale będą też ich gospodarzami. Jastrzębie, które miały jeszcze teoretyczną, ale bardzo iluzoryczną szansę na pozycję numer jeden po sezonie zasadniczym, przyjechały do Wrocławia by zmazać plamę sprzed ponad miesiąca. 25 kwietnia w Gdyni Pantery wygrały aż 33:0. 

Dzisiaj kolejny raz udowodniliśmy, że gdy brakuje jednego zawodnika, to zastępuję go inny. To nasza olbrzymia siła w tym sezonie.
Jakub Głogowski, menedżer Panthers Wrocław

Początek spotkania nie zapowiadał tego, że zespół z Pomorza może sprostać jednej z najmocniejszych, jeśli nie najmocniejszej ekipie w historii Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego. Dwa efektowne przyłożenia w pierwszej kwarcie świetnie dysponowanego Patryka Matkowskiego po podaniach precyzyjnego Kyle’a Israela pozwoliły Panterom prowadzić 14:0. Goście tego dnia pozbawieni byli swojego najlepszego zawodnika Angelo Pease’a, który nadal nie jest zdolny do gry po kontuzji. Do Wrocławia nie przyjechał też drugi running back, weteran boisk PLFA Sebastian Krzysztofek. Pod ich nieobecność ciężar gry biegowej wzięli na siebie Jakub Mazan i Lamonte Gaddis. Pierwszy z nich brylował też na skrzydle. Drugi, mimo ponad trzydziestostopniowego upału grał też przez cały mecz w drugiej linii obrony i wykonywał akcje powrotne. Panthers też nie mogli wystąpić tego dnia w najmocniejszym zestawieniu. Urazy wykluczyły z gry skrzydłowych Grzegorza Mazura i Dawida Tarczyńskiego. 

Pierwszą szansę na zdobycie punktów gdynianie mieli w połowie drugiej kwarty. Ich seria ofensywna zatrzymała się drugim jadzie przed polem punktowym rywali. Po trzech nieudanych zagraniach i przewinieniu z pola przymierzył Jakub Fabich. 27-jardowe kopnięcie było nieudane. W następującej serii nie popisał vis-à-vis Fabicha, najlepszy kopacz Topligi Dawid Pańczyszyn. Zawodnik ten chybił z pokaźniejszego dystansu - 41 jardów. Tuż przed przerwą wrocławianie wykonali udany drive. Kropkę nad i postawił rozgrywający Kyle Israel, który najpierw zamarkował podanie, później wymanewrował próbujących desperacko dopaść do niego defensorów. Po dwóch kwartach Pantery dominowały 21:0. 

Na początku drugiej połowy goście przebudzili się. Pięknym zagraniem popisał się torunianin Jakub Mazan, który wykorzystał podanie Micah Browna. Nadzieje na korzystny rezultat szybko stłamsił 5-jardową akcją biegową running back gospodarzy Marcus Sims. Ten sam zawodnik zdobył ostatnie punkty w meczu, tym razem po 65-jardowym sprincie. Sims miał szansę na klasyczny hat-trick, ale jego 84-jardowa akcja na przyłożenie została anulowana z powodu dwóch przewinień Panter. Spotkanie zakończyło się wysoką wygraną faworytów tegorocznej edycji Topligi. 

Dzięki wygranej Pantery mają obecnie bilans 3-2 w starciach z Seahawks. Jeśli obaj dzisiejsi rywale wygrają w półfinałach na swoim terenie to już wkrótce zmierzą się po raz szósty w ciągu raptem dwóch lat. 11 lipca na Stadionie Wrocław zostanie rozegrany najważniejszy mecz sezonu - X SuperFinał Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego. 

- Nie podeszliśmy do tego meczu ulgowo. Gra z aktualnym mistrzem Polski zobowiązuje. Dzisiaj kolejny raz udowodniliśmy, że gdy brakuje jednego zawodnika, to zastępuję go inny. To nasza olbrzymia siła w tym sezonie. W meczu z Kozłami na pewno dużo szans dostaną nasi rezerwowi. Jeśli mecz od początku będzie układał się po naszej myśli, to na boisku zobaczymy wszystkich 45 zawodników - skomentował Jakub Głogowski, menedżer Panthers Wrocław. 

- Naszym celem było zagranie dużo lepszego meczu z Panterami niż ten z niewiele ponad miesiąca. Zdawaliśmy sobie sprawę, że wygrana 34 punktami jest nierealna, ale chcieliśmy się przełamać i poprawić pewne aspekty gry. Niestety zabrakło nam wykończenia. Za tydzień chcemy się dobrze zaprezentować w starciu z ambitną Husarią. Potem chcemy ograć w półfinale najprawdopodobniej Lowlanders Białystok - powiedział Maciej Suchanowski, defensywny liniowy Seahawks Gdynia. 

W ataku Panter świetnie prezentował się skrzydłowy Patryk Matkowski. Bardzo dobre zagrania miał też Miłosz Cynk, który w zeszłym roku występował w składzie B. Ponownie efektowymi i efektywnymi biegami popisywał się Marcus Sims. Gdy brakowało go na boisku regularnie pierwsze próby zdobywał jego zmiennik Adam Jagiełło. Filarem panterzej defensywny był Joshua Hartigan, który aż cztery razy powalił rozgrywającego Jastrzębi z piłką przed linią wznowienia akcji. Efektownymi powaleniami rywali raczył Paweł Świątek. Jak zwykle dobrą presję wywierała też linia defensywna wrocławian. 

Najlepszym zawodnikiem Seahawks był Jakub Mazan, który zdobył jedyne punkty dla gości z Gdyni. Dobrze prezentował się nie mniej wszechstronny Lamonte Gaddis. W pierwszej połowie w obronie Jastrzębi wyróżniał się linebacker Michał Garbowski. W drugiej dobrymi akcjami popisywał się niegdysiejszy gracz Panter Piotr Nawrot. Wyróżnił się też autor jednego przechwytu Dawid Magrean. 

Ostatni mecz w sezonie zasadniczym Topligi Pantery rozegrają 13 czerwca gdy we Wrocławiu podejmą Kozły Poznań. Dzień później, 14 czerwca w Gdyni Seahawks podejmą Husarię Szczecin.
 

Panthers Wrocław - Seahawks Gdynia 35:7 (14:0, 7:0, 7:7, 7:0) 

I kwarta
7:0 przyłożenie Patryka Matkowskiego po 43-jardowej akcji po podaniu Kyle’a Israela (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)
14:0 przyłożenie Patryka Matkowskiego po 44-jardowej akcji po podaniu Kyle’a Israela (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn) 

II kwarta
21:0 przyłożenie Kyle’a Israela po 12-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn) 

III kwarta
21:7 przyłożenie Jakuba Mazana po 56-jardowej akcji po podaniu Micah Browna (podwyższenie za jeden Jakub Fabich)
28:7 przyłożenie Marcusa Simsa po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)

IV kwarta
35:7 przyłożenie Marcusa Simsa po 65-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)
 

Mecz obejrzało 900 widzów. 

MVP meczu: Joshua Hartigan (linebacker Panthers Wrocław)

 

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl