Panthers w finale Ligi Mistrzów!

23 lipca 2016

Historia tworzy się na naszych oczach. Mistrzowie Polski Panthers Wrocław są pierwszą drużyną w historii Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego, która zagra w finale europejskich rozgrywek. W półfinale Pantery pokonały Danube Dragons z Austrii 49:34 i w niedzielnym finale zmierzą się z Milano Seamen.

W 2008 r. Danube Dragons rozgromili The Crew Wrocław 84:0. Grający w tamtym meczu Robert Rosołek przyznał, że to było największe lanie w jego karierze. Po ośmiu latach nadszedł czas rewanżu. To Panthers reżyserowali dziś operę, a Smoki z Wiednia tylko brały w niej udział. Blisko dwa tysiące kibiców zgromadzonych na stadionie przy ul. Oporowskiej zobaczyło świetne widowisko okraszone dużą liczbą punktów.

Mistrza Polski do finału Ligi Mistrzów poprowadziła świetnie dysponowana dziś formacja ataku. EJ White i spółka zdobyli siedem przyłożeń nie dając żadnych szans rozbitej obronie Austriaków.

Strzelaninę rozpoczął najlepszy tego dnia rozgrywający EJ White. Amerykanin już na początku rywalizacji swoją 5-jardową akcją biegową dał powód do radości wszystkim fanom futbolu w Polsce. Austriacy odpowiedzieli zdobyczą 10 punktów z rzędu, ale to było za mało na świetnie dysponowane Pantery. W drugiej kwarcie wrocławianie pokazali, co potrafią i zdobyli kolejne cztery przyłożenia. Dwa zdobył Tomasz Dziedzic, a po jednym Patryk Matkowski i Wiktor Zięba, który odzyskał piłkę w polu punktowym rywala. Do przerwy Pantery prowadziły 35:13 dając popis swoich wielkich umiejętności.

Jednak w trzeciej kwarcie Dragons zbliżyli się do Panthers. Rozgrywający Alex Good wielokrotnie uciekał przed powaleniami linii defensywnej gospodarzy i nieraz wymanewrował polską obronę. To za sprawą jego dwóch podań Smoki zdobyły dwa przyłożenia i przegrywały tylko 27:35.

- To był ciężki mecz od samego początku. Wiedzieliśmy, że nie będziemy mieć tak wielkiej przewagi jak w meczach Topligi, a o zwycięstwo powalczymy do samego końca. Nie straciliśmy koncentracji, choć w trzeciej kwarcie w nasze poczynania wdarło się trochę chaosu, ale pozytywnie zareagowaliśmy na błędy i z chłodną głową dokończyliśmy mecz – przyznał Patryk Matkowski, skrzydłowy Panter.

Na szczęście w czwartej kwarcie drużyna Nicka Johansena znów włączyła piąty bieg i odskoczyła rywalowi po świetnej 74-jardowej akcji duetu White-Tomasz Dziedzic. Jednak do tego doprowadził przechwyt Karola Mogielnickiego. W całym meczu defensywa mistrza Polski oddała przeciwnikowi sporo jardów, ale w kluczowym momencie, to ona pozwoliła na ponowne przejęcie kontroli. 

Panthers zwyciężyli 49:34 i w finale Final Four zmierzą się z Milano Seamen. Włosi w pierwszym półfinale po emocjonującym meczu pokonali tureckich Koc Rams 17:14. Oba półfinały były świetną promocją The World Games 2017, które już za rok odbędą się we Wrocławiu. Panthers wyrobili już swoją markę w Europie i nie muszą już niczego udowadniać. To oni będą faworytami niedzielnego finału. Grają u siebie i są w świetnej formie.

- Nie ma czegoś takiego jak presja. Na każdy mecz wychodzę z założeniem, że trzeba być jeszcze lepszym – nieważne przeciwko komu się gra. Jesteśmy zmotywowani, żeby jako pierwsza drużyna z Polski zdobyć puchar za zwycięstwo w europejskich rozgrywkach. Nie jesteśmy już chłopcami do bicia i musimy odwdzięczyć się kibicom za dwa przegrane finały z Seahawks – dodaje Matkowski.

Finałowy mecz już w niedzielę o godz. 14. na stadionie przy ul. Oporowskiej. Warto sprawdzić z wysokości trybun czy Panthers będą świętować drugie mistrzostwo w trakcie ośmiu dni. Finał będzie również transmitowany w Polsat Sport News.

I kwarta

7:0 – przyłożenie Stevena White’a po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)

7:3 – 27-jardowe kopnięcie z pola Reinharda Knausa
7:10 – przyłożenie Richarda Ruthnera po 9-jardowej akcji po podaniu Alexa Gooda (podwyższenie za jeden punkt Reinhard Knaus)

II kwarta

14:10 – przyłożenie Tomasza Dziedzica po 24-jardowej akcji po podaniu Stevena White’a (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)
21:10 – przyłożenie Wiktora Zięby po odzyskaniu piłki w polu punktowym Dragons
21:13 – 25-jardowe kopnięcie z pola Reinharda Knausa
28:13 – przyłożenie Tomasza Dziedzica po 3-jardowej akcji po podaniu Stevena White’a (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)

35:13 – przyłożenie Patryka Matkowskiego po 47-jardowej po podaniu Stevena White’a (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)

 

III kwarta

 
35:20 – przyłożenie Felixa Reiseachera po 34-jardowej akcji po podaniu Alexa Gooda  (podwyższenie za jeden punkt Reinhard Knaus)

35:27 – przyłożenie Leonala Misangumukini po 23-jardowej akcji po podaniu Alexa Gooda (podwyższenie za jeden punkt Reinhard Knaus)

 

IV kwarta

42:27 – przyłożenie Tomasza Dziedzica po 74-jardowej akcji po podaniu Stevena White’a (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)

49:27 – przyłożenie Stevena White’a po 31-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)
49:34 – przyłożenie Philippa Hauna po 18-jardowej akcji po podaniu Alexa Gooda (podwyższenie za jeden punkt Reinhard Knaus)