Panthers królami Europy!

24 lipca 2016

Panthers Wrocław są nie tylko mistrzami Polski, ale także Europy. Wrocławianie w Final Four Ligi Mistrzów wygrali z Milano Seamen 40:37 i zapisali się złotymi zgłoskami w historii polskiego futbolu.

Lipiec 2016 roku już na zawsze zapisze się w pamięci wrocławskich fanów futbolu amerykańskiego. Najpierw po złoto sięgnęli juniorzy Panter, następnie medale z najcenniejszego kruszcu na szyi powiesiła pierwsza drużyna za wygraną w XI SuperFinale. W końcu przed nowym mistrzem kraju na kolana padła także cała Europa. Panthers Wrocław wygrali Ligę Mistrzów!

I tak, to się dzieje naprawdę!

Nowych mistrzów Europy do wygranej poprowadził rozgrywający EJ White. Amerykanin ma za sobą świetny sezon, który udokumentował w niedzielnym finale. Quarterback asystował przy wszystkich sześciu przyłożeniach Panter i wielokrotnie podejmował bardzo dobre decyzje. Pierwszą z nich było dalekie podanie do Tomka Dziedzica, który w premierowej serii ofensywnej zdobył przyłożenie po 80-jardowej akcji!

Tak długich zagrań w tym spotkaniu było co najmniej kilka. Na skrzydłach szaleli Patryk Matkowski i Tomek Dziedzic, a dzielnie wspierali ich autorzy kolejnych przyłożeń Wiktor Zięba i Bartek Dziedzic. Panthers w pierwszej połowie kontrolowali przebieg gry zdobywając punkty w praktycznie każdej serii ofensywnej. Świetnie prezentowała się także formacja obrona nie pozwalająca na zbyt wiele Garretowi Safronowi – rozgrywającemu ekipy z Mediolanu. Po dwóch kwarta było 27:10.

Jednak po przerwie w szeregi Panter wdarło się rozluźnienie. Mistrzowie Polski stracili aż trzy przyłożenia, a sami zdobyli tylko jedno. Marynarze zbliżyli się na odległość trzech oczek, ale wtedy Panthers kolejny raz pokazali klasę. Przy stanie 34:31 White posłał daleką bombę do Matkowskiego, który wyprzedził wszystkich rywali. Było 40:31 i Włosi potrzebowali jeszcze dwóch akcji punktowych, żeby przegonić Panthers. Mistrzowie Polski pozwolili jednak tylko na jedno przyłożenie i to oni zeszli z murawy w glorii chwały.

Panthers w tym sezonie rozegrali 15 meczów – 10 w Toplidze, cztery w Lidze Mistrzów oraz jeden towarzyski z Calanda Broncos ze Szwajcarii. Przegrali tylko z Seahawks Gdynia na początku rozgrywek o mistrzostwo Polski. Od tego momentu rozbijali rywali w kolejnych 12 spotkaniach. Trzy ostatnie mecze rozegrali w trakcie zaledwie ośmiu dni. Takiego wysiłku nie powstydziliby się nawet futboliści ligi NFL.

- To piękne uczucie założyć złoty medal na szyi. Niemniej jesteśmy naprawdę zmęczeni i graliśmy ostatkami sił. Nigdy nie przeżyłem trzech meczów w osiem dni. Mogę to delikatnie porównać do zeszłorocznego obozu przygotowawczego reprezentacji Polski, ale wiadomo, że trening to nie to samo – przyznaje Szymon Adamczyk, defensywny liniowy Panthers Wrocław. – Na przyszłorocznych The World Games także będziemy grać mecze co kilka dni i to Final Four było przetarciem. Wiemy jak ma wyglądać regeneracja i jak powinniśmy odzyskiwać siły. Wielki ukłon w stronę klubu i fizjoterapeutów, którzy zapewnili nam najlepsze możliwe warunki do odzyskania sił. A musieliśmy być gotowi, bo w Final Four zagrała europejska elita. Rywalizację utrudniała masa kontuzji po meczu z Danube Dragons. Adam Lary nie powinien grać w finale, zabrakło też Pawła Świątka i Karola Mogielnickiego, a Karol Ruta został postawiony na nogi późnym wieczorem. Wszystkim bardzo zależało na wygranej – dodaje Adamczyk.

Kapitan zespołu Kamil Ruta został wybrany najlepszym defensorem turnieju. Jak sam przyznaje ten złoty medal jest ukoronowaniem wyboistej drogi, jaką przeszli przez ostatnie 11 lat futboliści w całej Polsce.

- Popłynęły łzy po tym, co przeżyłem po meczu z Danube Dragons. Po tym, co musiałem zrobić, żeby zagrać w meczu finałowym. Spędziłem w sobotę 16 godzin w basenie oraz u masażystów i fizjoterapeutów. Były pijawki i środki przeciwbólowe, żebym mógł w ogóle być masowany. Mam stłuczoną lewą nerkę i biodro, bolą mnie plecy oraz nogi. Warto było – mówi wzruszając się do łez lider Panthers Kamil Ruta. – Mistrzostwo Polski jest piękną sprawą, ale wygranie Ligi Mistrzów, to spełnienie marzeń, w dodatku przed naszymi rodzinami. To jest wisienka na torcie i może podsumowanie kariery. Jakbym miał skończyć karierę, to czemu nie teraz, po czymś takim? Zobaczymy co będzie dalej. Ten sukces, to zwieńczenie niezwykle ciężkiej pracy wykonanej przez lata, wielu wyrzeczeń i wydanych pieniędzy. Zanim pojawili się sponsorzy, to tarzaliśmy się w trawie ze szkłem, na piasku i po ogniskach. Organizowaliśmy pokazy dla sponsorów. Ludzie mieli nas za idiotów przebranych w zbroję. Dziś przed zagraliśmy w telewizji przez wspaniałą publicznością. To sukces futbolu w całym kraju. Każdego roku rywalizujemy z drużynami podnoszącymi swój poziom, co wpływa na jakość gry wszystkich zespołów. Osiem lat temu wyglądaliśmy jak chłopcy do bicia, a dziś stawiliśmy czoła jednym z najlepszych drużyn w Europie.

Tegoroczne Final Four było imprezą zapowiadającą The World Games 2017 we Wrocławiu. Na stadionie przy ul. Oporowskiej zorganizowano trzy spotkania – półfinały i finał. Panthers w najważniejszym meczu wygrali z Milano Seamen, a w ½ finału rywalizowały również zespoły z Austrii (Danube Dragons) i Turcji (Koc Rams Istanbul).

I kwarta

7:0 – przyłożenie Tomasza Dziedzica po 80-jardowej akcji po podaniu Stevena White’a (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)

7:7 – przyłożenie Filippo Fiammenghiego po 25-jardowej akcji po podaniu Garreta Safrona (podwyższenie za jeden punkt Di Tunisi)

14:7 – przyłożenie Patryka Matkowskiego po 41-jardowej akcji po podaniu Stevena White’a podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)

II kwarta

21:7 przyłożenie Tomasza Dziedzica po 23-jardowej akcji po podaniu Stevena White’a (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn

27:7 przyłożenie Bartosza Dziedzica po 5-jardowej akcji po podaniu Stevena White’a

27:10 – 46-jardowe kopnięcie z pola Di Tunisiego

III kwarta

27:17 przyłożenie Davida Guthrie po 60-jardowej akcji po podaniu Garreta Safrona (podwyższenie za jeden punkt Di Tunisi)

34:17 przyłożenie Wiktora Zięby po 7-jardowej akcji po podaniu Stevena White’a (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)

34:24 przyłożenie Lorenzo Vezzoliego po 26-jardowej akcji po podaniu Garreta Safrona (podwyższenie za jeden punkt Di Tunisi)

34:31 przyłożenie Filippo Fiammenghiego po 11-jardowej akcji po podaniu Garreta Safrona (podwyższenie za jeden punkt Di Tunisi)

IV kwarta

40:31 – przyłożenie Patryka Matkowskiego po 51-jardowej akcji po podaniu Stevena White’a

40:37 – przyłożenie Filippo Fiammenghiego po 80-jardowej akcji po podaniu Garreta Safrona